środa, 22 sierpnia 2018

W Sarajewie życie jest krótkie


O 10 rano, w święto Matki Boskiej Zielnej, w środku muzułmańskiego Sarajewa, było potwornie gorąco. Ciężkie powietrze lądowało w kotlinie, w której położone jest miasto, na szczytach gór gromadziły się ciężkie chmury.

Po trzydniowej podróży pociągami i autobusami z Warszawy nie dało się wstać wcześniej, choć bardzo chciałem. Nie dało się także dlatego, że w nocy, na ganku domku wynajętego od młodego Bośniaka, spotkałem dwójkę Niemców, którzy ochoczo częstowali winem. Do tego w samolocie udało im się przemycić... 5 gram trawy. Gdy okazało się, że dziewczyna (Alex) pracuje dla niemieckiego wydawnictwa publikującego książki Szczerka, a na dodatek wie czym jest balsam Vigor, rozmów i zabawy nie było końca. To znaczy koniec był, ale jakoś wcześnie rano. Gdy po pobudce skierowaliśmy swoje nogi po buły do sklepu okazało się, że najpopularniejszą wódką w Bośni... jest wóda Vigor. Wygląda na to, że na Bałkanach jadą na sławie ukraińskiego trunku.