Kiedyś nad rzeką Słupią siedziałem. Siedziałem i patrzyłem w przestrzeń nieruchomą. Niebo zbliżało się ku ziemi, a ziemia tkwiła nieruchomo w miejscu. Gwiazd nie było widać, chmury zaciągnęły się i już żadna myśl nie mogła opuścić tej kopuły. Zupełnie jak w książce Stefana Króla. Tylko, że tutaj było bardzo ciepło, dżdżyście i byłem tylko ja.
poniedziałek, 17 czerwca 2019
wtorek, 11 czerwca 2019
Ciao ragazza!
Był poniedziałek i padał deszcz. To już mogło wystarczyć, by odpowiednio zniechęcić się do czegokolwiek. Tym razem miałem jednak przewagę nad tą nędzą, bo nie dość, że byłem we Włoszech, to miałem jeszcze wino w plecaku i zaplanowaną podróż pociągiem z Bergamo do Mediolanu. Wiem, to tylko 40 km, ale zawsze, gdy mam jechać pociągiem za granicą, dostaję ciar na plecach.
Na początku biegałem jak opętany po peronach i robiłem zdjęcia. Później zacząłem dostrzegać szczegóły i zachwyciły mnie obłe kształty lokomotyw i piętrowych wagonów. W ogóle, jak widzę piętrowe wagony, to dostaję kociokwiku i pojawia się odwieczna walka w głowie - góra czy dół, góra czy dół. Wtedy zazwyczaj do gry wchodzi A. i decyduje, że góra, bo świat widać lepiej. Tak było i tym razem. Gdyby nie ona, stałbym całą podróż z wiksą w oczach i ze wspomnianą dychotomią. Usiedliśmy zatem na górze, a gdy tylko pociąg wytoczył się ze stacji, zaczęliśmy kosztować winogrona w płynie za 1 euro.
Na początku biegałem jak opętany po peronach i robiłem zdjęcia. Później zacząłem dostrzegać szczegóły i zachwyciły mnie obłe kształty lokomotyw i piętrowych wagonów. W ogóle, jak widzę piętrowe wagony, to dostaję kociokwiku i pojawia się odwieczna walka w głowie - góra czy dół, góra czy dół. Wtedy zazwyczaj do gry wchodzi A. i decyduje, że góra, bo świat widać lepiej. Tak było i tym razem. Gdyby nie ona, stałbym całą podróż z wiksą w oczach i ze wspomnianą dychotomią. Usiedliśmy zatem na górze, a gdy tylko pociąg wytoczył się ze stacji, zaczęliśmy kosztować winogrona w płynie za 1 euro.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)