Jest zimowy poranek, siedzę skulony w Mazdzie 323 pożyczonej od kumpla. Na zewnątrz wieje jak jasna cholera. Na szczęście szyby są szczelne, ale paliwa jest tak mało, że na wszelki wypadek nie marnuję go na ogrzewanie.
Mazda nie jest moja. Pożyczyłem ją na kilka godzin od kumpla, który zostawił ją w Holandii, bo musiał pojechać na pogrzeb ojca. Nie chciałem nią jeździć nigdzie daleko, nie tylko dlatego, że nie stać mnie było na paliwo, ale także dlatego, że nie miała hamulców.
Mazda nie jest moja. Pożyczyłem ją na kilka godzin od kumpla, który zostawił ją w Holandii, bo musiał pojechać na pogrzeb ojca. Nie chciałem nią jeździć nigdzie daleko, nie tylko dlatego, że nie stać mnie było na paliwo, ale także dlatego, że nie miała hamulców.
