piątek, 27 września 2019

Hoek Van Holland, albo jak (nie) kupiłem Renault Twingo

Jest zimowy poranek, siedzę skulony w Mazdzie 323 pożyczonej od kumpla. Na zewnątrz wieje jak jasna cholera. Na szczęście szyby są szczelne, ale paliwa jest tak mało, że na wszelki wypadek nie marnuję go na ogrzewanie.

Mazda nie jest moja. Pożyczyłem ją na kilka godzin od kumpla, który zostawił ją w Holandii, bo musiał pojechać na pogrzeb ojca. Nie chciałem nią jeździć nigdzie daleko, nie tylko dlatego, że nie stać mnie było na paliwo, ale także dlatego, że nie miała hamulców.

wtorek, 17 września 2019

Drezno - pamięć przeszłości

Całą drogę z Wrocławia do Drezna słuchałem Marzi Gaggioli i myślałem tylko o tym, że gdy wysiądziemy, zrobię sobie zdjęcie, na którym będę wyglądać jak Paul Theroux. Kilka dni wcześniej zobaczyłem jego starą fotę i zapragnąłem mieć podobną. Jak tylko stanęliśmy na peronie, rozpoczęliśmy sesję à la Theroux. Nie spieszyło nam się na tramwaj ani do hotelu. Trzeba było profesjonalnie podejść do zdjęcia „na idola”.

Po udanej, aczkolwiek lekko nerwowej sesji, podczas której ja próbowałem wyglądać jak rasowy podróżnik, a A. robić zdjęcia jak rasowy fotograf, ruszyliśmy do hotelu. Podróż do Drezna minęła nam na tyle przyjemnie i wygodnie, że nie czuliśmy dużego zmęczenia. Szybko zrzuciliśmy bagaże do pokoju i wyszliśmy na poszukiwanie przygód i jedzenia.