poniedziałek, 9 grudnia 2019

Bratysławskie epizody smutku i pustki

Bratysława o siódmej rano, ostatniego dnia października, była szara i naga. W oddali wyłaniał się Most Słowackiego Powstania Narodowego. Staliśmy z Michałem parę minut i gapiliśmy się na UFO, od czasu do czasu pociągając z butelki. Nic nie trwa wiecznie. Poszliśmy nad Dunaj, rzekę rzek.