wtorek, 31 marca 2020

Wróciłem do lat dziewięćdziesiątych. Podróż bez celu przez wschodnią Słowację


O poranku na dworcu kolejowym w Nowym Sączu orkiestra zagrała Bella Ciao. Pisowski marszałek województwa, przy dźwiękach piosenki włoskich antyfaszystów, podnieconym głosem mówił dziennikarzom o tym jak bardzo chciałby zobaczyć w Małopolsce nowoczesne lokomotywy, które były tłem dla tego spektaklu.

Wieczorem, przed dworcem w Koszycach, umierał leżący na wznak Cygan, którego reanimowali słowaccy medycy. Jedną historię od drugiej dzieli 140 kilometrów i niewiele ponad dwie godziny jazdy autobusem. Pociągu między miastami nie ma.

niedziela, 22 marca 2020

Podróż na Wschód zaplanowałem wczoraj. Ze Słupska do Gdańska we mgle pociągiem.


Ta podróż rozpoczyna się gdzieś o 6 rano na dworcu kolejowym w Słupsku. Jest, powiedzmy, rok 2011. Albo 2012.

***

Dworzec w Słupsku o tej porze nikomu nie daje wytchnienia. Opary moczu i innych ekskrementów mieszały się, tworząc trudną do zniesienia, podawaną z obrzydzeniem, kartę wizytową. Bezdomni wrośli w te posadzki, dosłownie i w przenośni. To taki teatr.

Olbrzymia jak na skalę miasta budowla, chyba z 10 kas, olbrzymi hol na setki osób, oddany do użytku akurat wtedy gdy zaczął się exodus.

piątek, 20 marca 2020

Lęk i odraza w Belgradzie

Na stacji Belgrad Topčider wysiedliśmy chwilę po szóstej rano. Mocno wykończeni poprzednim dniem niechętnie ruszyliśmy do centrum miasta. Było chłodno, a odległość do pokonania wydawała się nieskończona. Po dłuższej chwili tułaczki wzdłuż tramwajowych torów postanowiliśmy podjechać wiekową Tatrą. 

Była to bodajże linia numer 3. Wsiedliśmy i chęć posiadania biletu została wyeliminowana przez skomplikowany system zakupu. Okazało się bowiem, że czytnik przyjmuje tylko płatności zbliżeniowe i nie obsługuje wszystkich kart, a po dokonanej transakcji, przez okres trwania ważności biletu, nie można dokupić drugiego.