czwartek, 4 czerwca 2020

Linie północne

Pomorskie szlaki kolejowe nigdy nie były zbyt gościnne. Można było na nich poczuć chłód pędzącego od morza wiatru, który przeszywał na wskroś i często potrafił zasiać niepokój, gdy wdzierał się nagle przez otwarte drzwi w składzie pociągu. Jakby coś złego miało się za chwilę wydarzyć. 

Wystarczył jeden wdech i od razu było czuć, że jesteś w EN57. Charakterystyczny zapach tej jednostki był chyba gratisem z lat 70. zakorzenionym na wieki. Nawet najdroższa modernizacja nie zdołała zabić tego nieśmiertelnego zapachu kibla zmieszanego z wonią podkładów kolejowych. Może to właśnie jest przyczyną mojej odwiecznej niechęci do Szybkiej Kolei Miejskiej. Żeby dotrzeć do Trójmiasta, wolałem dopłacić do pośpiesznego niż telepać się tym złomem. Co ciekawe jazda EN57 w barwach innej spółki w ogóle mi nie przeszkadzała.