Ukraina też ma koniec swojego buta,
tak jak koniec buta mają Włochy. W podeszwie włoskiego buta, na
głębokim południu, leży Tarent, dawniej potężna baza włoskiej
marynarki wojennej. W podeszwie ukraińskiego trzewika leży zaś ze
swojska brzmiące Wilkowo, które jest portem dla niezliczonej liczby
drewnianych łajb, którymi mieszkańcy wyruszają na poranne połowy
na Dunaju, a w niedziele tych samych używają po to, by dopłynąć
na nabożeństwo do cerkwi.
środa, 31 lipca 2019
sobota, 20 lipca 2019
Rumunia po raz pierwszy
Gdy spojrzy się na mapę, na pierwszy rzut oka, ukraińskiego Sołotwina i rumuńskiego Syhotu Marmaroskiego nie dzieli wiele, właściwie tylko rzeka. Z Nieunii do Unii Europejskiej idzie się starym, mocno wyeksploatowanym mostem nad Cisą. Byłem bardzo podekscytowany tą przeprawą, bo oto za chwilę miało mi ukazać swe wdzięki państwo, które chciałem zobaczyć od dawna. Jeszcze tylko piękny, sztuczny uśmiech dla celnika w budce i znajdę się w kraju spadkobierców starożytnych Daków.
poniedziałek, 17 czerwca 2019
Kojot
Kiedyś nad rzeką Słupią siedziałem. Siedziałem i patrzyłem w przestrzeń nieruchomą. Niebo zbliżało się ku ziemi, a ziemia tkwiła nieruchomo w miejscu. Gwiazd nie było widać, chmury zaciągnęły się i już żadna myśl nie mogła opuścić tej kopuły. Zupełnie jak w książce Stefana Króla. Tylko, że tutaj było bardzo ciepło, dżdżyście i byłem tylko ja.
wtorek, 11 czerwca 2019
Ciao ragazza!
Był poniedziałek i padał deszcz. To już mogło wystarczyć, by odpowiednio zniechęcić się do czegokolwiek. Tym razem miałem jednak przewagę nad tą nędzą, bo nie dość, że byłem we Włoszech, to miałem jeszcze wino w plecaku i zaplanowaną podróż pociągiem z Bergamo do Mediolanu. Wiem, to tylko 40 km, ale zawsze, gdy mam jechać pociągiem za granicą, dostaję ciar na plecach.
Na początku biegałem jak opętany po peronach i robiłem zdjęcia. Później zacząłem dostrzegać szczegóły i zachwyciły mnie obłe kształty lokomotyw i piętrowych wagonów. W ogóle, jak widzę piętrowe wagony, to dostaję kociokwiku i pojawia się odwieczna walka w głowie - góra czy dół, góra czy dół. Wtedy zazwyczaj do gry wchodzi A. i decyduje, że góra, bo świat widać lepiej. Tak było i tym razem. Gdyby nie ona, stałbym całą podróż z wiksą w oczach i ze wspomnianą dychotomią. Usiedliśmy zatem na górze, a gdy tylko pociąg wytoczył się ze stacji, zaczęliśmy kosztować winogrona w płynie za 1 euro.
Na początku biegałem jak opętany po peronach i robiłem zdjęcia. Później zacząłem dostrzegać szczegóły i zachwyciły mnie obłe kształty lokomotyw i piętrowych wagonów. W ogóle, jak widzę piętrowe wagony, to dostaję kociokwiku i pojawia się odwieczna walka w głowie - góra czy dół, góra czy dół. Wtedy zazwyczaj do gry wchodzi A. i decyduje, że góra, bo świat widać lepiej. Tak było i tym razem. Gdyby nie ona, stałbym całą podróż z wiksą w oczach i ze wspomnianą dychotomią. Usiedliśmy zatem na górze, a gdy tylko pociąg wytoczył się ze stacji, zaczęliśmy kosztować winogrona w płynie za 1 euro.
niedziela, 12 maja 2019
Zło, którego nie unikniesz – krótka historia o pociągu, który się zepsuł
To było tak...
Budzę się z lekka przerażony, bo we śnie ścigał mnie terminator - ten zły, z części drugiej. Zegar wskazuje trzecią w nocy. Do szóstej, bo o tej godzinie miałem zaplanowaną pobudkę, już nie mogę zasnąć. Piję wodę i czekam na atrakcje dnia.
Plan jest prosty. O 7:16 wyjeżdżam ze Słupska Zastępczą Komunikacją Autobusową Pol Regio, by o 9:09 być w Miastku i dalej jechać pociągiem do Szczecinka. Tam przesiadam się w osobowy o 10:03 do Poznania i na miejscu jestem o 13:18. Tak wiem, ZKA to zło, ale wolę jechać autobusem przez Korzybie i Kępice, niż za pomocą drutu przez Koszalin.
Budzę się z lekka przerażony, bo we śnie ścigał mnie terminator - ten zły, z części drugiej. Zegar wskazuje trzecią w nocy. Do szóstej, bo o tej godzinie miałem zaplanowaną pobudkę, już nie mogę zasnąć. Piję wodę i czekam na atrakcje dnia.
Plan jest prosty. O 7:16 wyjeżdżam ze Słupska Zastępczą Komunikacją Autobusową Pol Regio, by o 9:09 być w Miastku i dalej jechać pociągiem do Szczecinka. Tam przesiadam się w osobowy o 10:03 do Poznania i na miejscu jestem o 13:18. Tak wiem, ZKA to zło, ale wolę jechać autobusem przez Korzybie i Kępice, niż za pomocą drutu przez Koszalin.
poniedziałek, 6 maja 2019
Pociąg relacji Charków – Rachów kończy bieg
Obudziłem się przed Tatarowem w
fotelu bezprzedziałowego wagonu. Za oknem mgła, więc widać było tylko nieliczne kontury wzgórz, które przeradzały
się powoli w góry. Jakbyśmy jechali do Gotham.
Potężna lokomotywa z mozołem wjeżdżała coraz wyżej i wyżej w
karpackie przestrzenie, wyrzucając z siebie przy tym wielkie chmury spalin.
środa, 20 lutego 2019
Belgia. Piękno i Bestie
Belgia. Piękno i bestie
Zinfandel
Rose rozjaśnia zimową ciemność za oknem. Jest noc i jest czwarte piętro
wieżowca w centrum Warszawy. Przypominam sobie, kiedy właściwie
pierwszy raz byłem w Belgii. To było chyba w maju 2013 roku. A to
będzie właśnie krótka opowieść o Belgii, jaka mi się zdarzała.
Ponieważ Belgię bardzo lubię.
Subskrybuj:
Posty (Atom)