Na stacji Belgrad Topčider wysiedliśmy chwilę po szóstej rano. Mocno wykończeni poprzednim dniem niechętnie ruszyliśmy do centrum miasta. Było chłodno, a odległość do pokonania wydawała się nieskończona. Po dłuższej chwili tułaczki wzdłuż tramwajowych torów postanowiliśmy podjechać wiekową Tatrą.
Była to bodajże linia numer 3. Wsiedliśmy i chęć posiadania biletu została wyeliminowana przez skomplikowany system zakupu. Okazało się bowiem, że czytnik przyjmuje tylko płatności zbliżeniowe i nie obsługuje wszystkich kart, a po dokonanej transakcji, przez okres trwania ważności biletu, nie można dokupić drugiego.
Była to bodajże linia numer 3. Wsiedliśmy i chęć posiadania biletu została wyeliminowana przez skomplikowany system zakupu. Okazało się bowiem, że czytnik przyjmuje tylko płatności zbliżeniowe i nie obsługuje wszystkich kart, a po dokonanej transakcji, przez okres trwania ważności biletu, nie można dokupić drugiego.

